Faro: Favorite Gambling Game of the Frontier

W swojej autobiografii z 1892 roku Forty Years a Gambler on the Mississippi, hazardzista-bunco artysta George Devol opisał pędzel, który miał z celebrytą w 1874 roku. Devol pracował wtedy w saloonie Gold Room w Cheyenne, na Terytorium Wyoming. Pewnego dnia dziwnie znajomy dżentelmen, w niebieskich okularach i kapeluszu naciągniętym nisko na czoło, podszedł do stołu do gry i postawił 50 dolarów, które szybko przegrał. Facet postawił ten sam zakład ponownie i tym razem wygrał. Kiedy krupier przekazał mu tylko 25 dolarów, nieznajomy zaprotestował, na co usłyszał: „House limit wynosi 25″. Ale wziąłeś 50, gdy przegrałem,” powiedział mężczyzna. Pięćdziesiąt idzie, kiedy przegrywasz,” odpowiedział krupier. Bez ostrzeżenia, wściekły gracz uderzył krupier i jego partnera w głowę swoją laską, przewrócił stół i zaczął wypychać kieszenie zawartością kasy. Gdy zamachnął się, by objąć pokój dwoma sześciostrzałowcami, spadł mu kapelusz, odsłaniając grzywę długich, piaskowych włosów i znajomą twarz Jamesa Butlera „Dzikiego Billa” Hickoka.

Czy wierzymy, czy nie wierzymy w starą opowieść hazardzisty (szczotkowanie z 'Księciem Pistoletu’ sprzedałoby się w 1892 roku, zwłaszcza, że Hickok nie był już w pobliżu, aby ją obalić), historia ta ilustruje, z czym gracz był często konfrontowany, gdy miał do czynienia z królem wszystkich gier hazardowych na granicy; faro. Gra, która narodziła się we Francji, przybyła do Ameryki w 1700 roku. Jej nazwa, często pisana jako „pharo” lub „pharaoh”, pochodzi od dawnych francuskich kart do gry, na których rewersach widniała czasem podobizna egipskiego władcy. Niektóre wczesne karty do gry w faro i układy kart przedstawiały również portret tygrysa bengalskiego, co zainspirowało takie określenia jak „bucking the tiger” lub „twisting the tiger’s tail” do opisania gry. W późniejszych latach oprawiony portret tygrysa wiszący na zewnątrz domu gry ogłaszał obecność gry faro w środku.

Faro było prawdopodobnie najprostszą grą hazardową, jaką kiedykolwiek wymyślono. Gracze obstawiali zakłady przeciwko domowi, stawiając je na pokrytej zielonym suknem planszy z namalowanymi wizerunkami 13 kart, od asa do króla. Pik był zazwyczaj przedstawiony, ale kolory nie miały znaczenia, liczyła się tylko wartość nominalna. Krupier rozdawał po dwie karty na turę ze standardowej talii 52 kart, a zadaniem graczy było przewidzenie, które karty się pojawią. Pierwsza karta w każdej turze przegrywała dla gracza, ale wygrywała dla banku. Druga karta wygrywa dla gracza. Żetony, lub 'czeki’ (jak nazywali je poważni gracze), umieszczone na obrazku karty, stawiały tę kartę jako wygraną dla gracza. Gracze mogli postawić kartę na przegraną poprzez umieszczenie sześciokątnego żetonu zwanego miedziakiem (wcześniej używano groszy) na szczycie czeków. Jeśli pojawiła się para, kasa zabierała połowę stawki postawionej na tę kartę, te 'splity’ stanowiły jedyną prawdziwą przewagę uczciwego banku. Gracze mogli dobrać dowolną liczbę kart, a jeśli ich karty się nie pojawiły, mogli zmieniać zakłady między kolejnymi tura. Obserwator często nadzorował grę, aby zapobiec oszustwom, oraz płacił i zbierał wszystkie zakłady.

Początkowo gracze mogli wspierać tylko pojedyncze karty lub grupy kart zwane figurami, pulami i kwadratami. W późniejszych latach, „heeling” i „stringing along” pozwoliły na bizantyjskie zakłady, w których pojedynczy zakład mógł obejmować kilka kart, obstawiając ich wygraną, przegraną lub dowolną kombinację. Gracze mogli również obstawiać, że wartość nominalna każdej z odkrytych kart będzie nieparzysta, parzysta lub wyższa z kolei. Wygrane zakłady były wypłacane po równo, z wyjątkiem ostatniej kolejki, kiedy to gracze mogli „wywołać kolejkę” poprzez odgadnięcie kolejności trzech ostatnich kart, a zwycięzcy otrzymywali wynagrodzenie 4 do 1.

Unikalną cechą faro była kasjerka, przypominająca liczydło ramka z miniaturowymi kartami pasującymi do tych na stole. Z każdej karty wychodziło wrzeciono z czterema krążkami w kształcie guzików, a pomocnik krupiera, również zwany casekeeperem, przesuwał te guziki, aby zapisać rozdane karty. Niektóre domy dostarczały nawet wydrukowane karty, zwane tabs, aby gracze mogli prowadzić podobny rachunek. We wczesnym faro krupier rozdawał karty z ręki, a oszustwa typu „sleight-of-hand” były powszechne. W 1822 roku hazardzista z Wirginii, Robert Bailey, wynalazł mosiężne pudełko do rozdawania kart z otworem w górnej części, który pozwalał na wysuwanie kart jedna po drugiej. Bailey twierdził, że to urządzenie zapobiegało wszelkim sztuczkom krupierów, ale ponieważ ukrywało talię, wiele domów było sceptycznych i zabroniło stosowania go na swoim terenie. W 1825 roku, zegarmistrz z Ohio o nazwisku Graves udoskonalił otwarte pudełko z napędem sprężynowym, które trzymało talię awersem do góry, aby wyeliminować wszelkie podejrzenia o oszustwo. To pudełko, zazwyczaj wykonane z niemieckiego srebra, odniosło natychmiastowy sukces i pozostało standardem przez cały długi okres panowania faro. Ponieważ wierzchnia karta była odkryta w tych pudełkach, była ona „martwą” kartą i nie można było na nią stawiać. Górna karta stała się znana jako „soda card”, a ostatnia karta, również martwa, została nazwana „hock”.

Pomimo, że poker jest dziś lepiej znany, był on dość niejasny aż do późnych lat 50-tych XIX wieku i tak naprawdę nie przyjął się aż do lat 70-tych XIX wieku. Faro było główną grą; hazardziści o wysokich stawkach lubili łatwe szanse, a inni cieszyli się szybką akcją i dreszczykiem emocji związanym z postawieniem wszystkiego na jedną kartę. Jeden z obserwatorów gorączki złota w Kolorado zauważył, że w faro grali wszyscy, „od królów bonanzy w ich prywatnych klubach do małych buciarzy, którzy walą w tygrysa w szałasie na Carbonate Hill.”

Pomimo, że zapewniało barwne widowisko zarówno dla gracza jak i widza, faro było dostojną grą, nawet pośród pandemonium typowego domu hazardu. Pewien mieszkaniec Wschodu zauważył w 1872 roku, że „w trakcie gry rzadko pada jakieś słowo, gdyż faro jest najbardziej spokojną i pod tym względem najbardziej dżentelmeńską ze wszystkich gier”. Ale ten sam pisarz ostrzegał również, że „faro uczciwie rozegrane jest grą czystego przypadku i czasami sprzyja niefortunnemu, który się w nią wtrąca. Gracze lubili pozornie korzystne kursy; bankierzy często lubili wiele okazji do oszustwa. Szykany stosowali zarówno gracze, jak i krupierzy, ale bycie przyłapanym zapraszało do strzelaniny. Oszustwa były jednak tak powszechne w Stanach, że amerykańskie wydania zasad Hoyle’a zaczęły zawierać zastrzeżenia, że nie można już znaleźć uczciwego faro. R.F. Foster, wczesny redaktor Hoyle’a, wyjaśnił, że „aby usprawiedliwić ten wydatek, musi on mieć jakąś stałą korzyść”. Dodał, że jeśli taka przewaga nie była nieodłącznym elementem gry, gracze byli prawdopodobnie oszukiwani.

W kilka miesięcy po wynalazku Gravesa, rynek zalały przekręcone pudełka do rozdawania kart, zaprojektowane tak, aby umożliwić krupierom przewidywanie i/lub manipulowanie kolejnością rozdawanych kart. Te „przekłamane” pudełka sprzedawane były pod tak egzotycznymi nazwami jak „tongue-tell”, „horse box” i „needle squeeze”. Uczciwe lub „kwadratowe” pudełka kosztowały około 30 dolarów, podczas gdy pudełka z gafą osiągały cenę do 200 dolarów. Graves zarobił na tym rozwoju, sam projektując wiele z tych urządzeń.

Zaraz za tymi pudełkami pojawił się wachlarz specjalnie zaprojektowanych kart. Karty 'Sanded’, szorstkie z jednej strony, przylegały do siebie i były używane z 'dwukartowymi’ pudełkami, które pozwalały krupierowi na wysuwanie więcej niż jednej karty naraz. Strippery” były węższe na jednym końcu, lub miały zakrzywione boki, więc krupier mógł nimi manipulować podczas tasowania, aby „ułożyć” splity. Ponieważ splity zdarzały się naturalnie tylko około trzech razy na dwie rozdania, zwiększenie ich liczby dawało oczywistą przewagę graczowi. Pensja krupiera faro często sięgała od 100 do 200 dolarów tygodniowo, plus procent od „house take”. Foster zarzucał, że ci genetycy nie byli tak sowicie opłacani „po prostu za wyciąganie kart z pudełka” i wezwał bankierów, aby w geście dobrej woli pozwolili mu „wstawić dziewczynę z maszyną do pisania na miejsce krupiera”. Najwyraźniej nie było chętnych. Krzywe gry nazywane były grami na szelki, zdefiniowanymi przez hazardzistę z Indiany Masona Longa jako te, „w których człowiek nie ma szans na wygraną, chyba że krupier złamie sobie palec, a to mu się nigdy nie zdarza”. W całym kraju zaczęły powstawać domy gry w bransoletki, gdzie „kaperzy” udawali graczy, a „wodzireje” wabili nieostrożnych „mew”. Takie zorganizowane i szeroko rozpowszechnione oszustwo sprawiło, że zreformowany hazardzista Jonathan Green napisał w 1853 roku: „Człowiek postąpiłby bardziej racjonalnie i właściwie, gdyby spalił swoje pieniądze, niż postawił je na faro.”

Najgorsze z piekieł hazardu były „wilcze pułapki” – czyste meliny, w których każdy, kto miał 20 dolarów, mógł kupić stos czeków i otworzyć „snap”, przy czym dom zapewniał układ za 10 procent od zysków banku. Nie zatrudniano strażników ani obserwatorów, a oszustwo było powszechne. Gracze często brali odwet, 'goosing’ lub 'snaking’, manipulując przy zestawie krupiera i manipulując przy jego kartach, lub 'bonneting’ – zarzucając koc na głowę krupiera i uciekając z jego bankiem. Kierownictwo nie dbało o to, kto kogo obdzierał ze skóry, ale realizowało czeki dla każdego bez zadawania pytań. W bardziej oswojonych domach gracze oszukiwali w bardziej dyskretny sposób. Niektórzy używali urządzeń takich jak miedź z końskiego włosia – po prostu miedź z przyczepioną nitką końskiego włosia, którą można było potajemnie wyrwać z wygrywającej karty.

Zapalony hazardzista Bat Masterson tak pochłonął kiedyś krupiera opowieścią o czasach swojej świetności, że ten przez nieuwagę wrzucił karty z zakończonej gry z powrotem do pudełka z kartami, „nawet nie podejrzewając, że zostały potasowane. Chytry Nietoperz wychwycił ten błąd i sprawdzając swoją kartę z poprzedniej gry, wygrywał kolejno, przegrywając tylko sporadycznie małe zakłady „dla przyzwoitości”. Pod koniec, kiedy Bat z niepokojem przygotowywał się do „trzęsienia ziemi” w ostatniej kolejce, krupier nagle wyczuł szczura i przewrócił swoje pudełko, kończąc grę.

Niezawodny rewolwerowiec Ben Thompson zniszczył grę w Leadville, Colo. po przegraniu $3,000 w 1879 roku, kiedy to górnicze miasto szczyciło się ponad 100 salami gier (większość z nich znajdowała się wzdłuż State Street, zwanej „Tiger Alley” ze względu na obfitość banków faro). Pewnego razu w saloonie w Austin w Teksasie Thompson bezczynnie przyglądał się, jak krupier o imieniu Lorraine czyścił graczy przez kilka obrotów, po czym bez ostrzeżenia wyczyścił skórę i zaczął zrzucać stosy czeków z układu. Po zatkaniu skrzynki do rozdawania i lamp nad stołem, Thompson wyjaśnił tym nielicznym gapiom, którzy pozostali: „Nie sądzę, żeby ten zestaw narzędzi był całkowicie uczciwy i chciałbym pomóc panu Lorraine’owi kupić inny”. Napędzany sokiem z pluskiew, ognisty strzelec zdemolował następnie sąsiedni saloon, pozbawiając go gęsiego keno, kilku lamp i kilku latarni ulicznych. Następnego ranka trzeźwy i skruszony Thompson zgłosił się do biura burmistrza i zapłacił za wszystkie szkody. Takie wybryki najwyraźniej nie zaniepokoiły głosujących w Austin, ponieważ Thompson został wybrany na szeryfa miejskiego w 1880 roku. Luke Short, jeden z członków bractwa sportowego, równie dobrze radzący sobie z pudełkiem do gry w golfa, jak i z sześciostrzałowym pistoletem, nie tolerował oszustów. Podczas gry w faro w saloonie w Leadville w 1879 roku, miejscowy twardziel o nazwisku Brown przesunął jeden z zakładów Luke’a na układ. Gdy Brown niegrzecznie zignorował jego uprzejmą prośbę o zaprzestanie, Luke spełnił swoją kolejną prośbę za pomocą ołowianej kuli wystrzelonej z bliska w policzek oszusta. Brown nie wtrącał się więcej do gry małego, eleganckiego hazardzisty.

W lutym 1881 roku, kłótnia o grę w faro w Tombstone, Terytorium Arizona, doprowadziła do śmiertelnej strzelaniny pomiędzy Shortem a hazardzistą Charliem Stormsem, starcia, którego świadkiem był Bat Masterson. Masterson wszedł do Oriental Saloon i zastał tych dwóch, jego przyjaciół, gotowych do walki. Bat namówił pijanego Stormsa, by poszedł do domu i się przespał, osobiście go tam odprowadzając. Ledwie wrócił do Oriental, gdy Storms nagle pojawił się ponownie i ściągnął Shorta z chodnika. Zanim Masterson zdążył interweniować, obaj mężczyźni wyciągnęli broń. Short był szybszy, a Storms padł martwy od kul w szyję i serce. Inny świadek, George Parsons, zanotował w swoim dzienniku, że po tym, jak ciało Stormsa zaniesiono do jego pokoju, „gra w faro toczyła się dalej, jakby nic się nie stało”

W 1875 roku, dealer faro o nazwisku Tom McKey wykiwał frajerów w Babbitt’s House w Denver, pracując na zmianę jako dealer i obserwator. Latem ’76 roku przeniósł się do Cheyenne, gdzie prowadził bank w Ford’s Place. Przypuszczalnie nikt, kto obstawiał zakłady u zwinnego McKey’a nie wiedział, że tak naprawdę jest on urodzonym w Georgii dentystą o nazwisku John Henry 'Doc’ Holliday. Doc uważał, że hazard jest bardziej lukratywny i satysfakcjonujący niż wyrywanie zębów trzonowych, i był to zawód, który uprawiał na całym Zachodzie przez całe swoje krótkie życie. W 1880 roku, Doc prowadził bank w Alhambra Saloon w Tombstone, przedsięwzięcie wspólne z prawdopodobnie najbardziej znanym na Zachodzie krupierem faro, Wyattem Earpem.

Podczas pobytu w Tombstone, Earp posiadał udziały hazardowe w kilku saloonach, dzieląc się zielonym suknem ze swoimi braćmi i kadrą sprzymierzeńców Earpa, przede wszystkim Hollidayem, Lukiem Shortem i Bat Mastersonem. Earp nie tylko rozdawał karty, ale także, jak przystało na prawdziwego amatora, z zapałem obracał pieniędzmi w banku. Po kłótni z właścicielem Milta Joyce’a, Earp zrezygnował z jednej czwartej udziałów w koncesji na grę w faro w Oriental Saloon, tylko po to, by dowiedzieć się, że nowy bank działający w tym miejscu jest własnością jego znienawidzonego wroga, szeryfa hrabstwa Cochise, Johna Behana. Dowiedziawszy się, że całkowity kapitał Behana wynosi $5,000, Wyatt przystąpił do gry z samym szeryfem w roli obserwatora, grając tak długo, aż jego kupka przekroczyła $6,000. Kiedy Wyatt ogłosił, że kończy grę, Behan zaprotestował i zaoferował, że zrekompensuje mu wszelkie dalsze wygrane. Earp odparł krótko: „Wezmę swoją w gotówce. Twój kredyt u mnie nie pokrywa białego żetonu”. Wyatt odebrał swoją wygraną, a bank Behana spasował na dobre. Po awanturze w O.K. Corral i jej krwawych następstwach, Wyatt Earp wyjechał w bardziej przyjazne i zdrowsze rejony. Wylądował w Gunnison w stanie Colo i znalazł pracę przy prowadzeniu gier hazardowych w saloonie Charley’a Biebela, gdzie, według miejscowego policjanta o nazwisku Riley, „zawsze nosił dwa pistolety, wysoko pod pachami”. Wyatt najwyraźniej nie potrzebował broni, ale utrzymywał porządek dzięki swojej reputacji i charakterystycznemu chłodowi Earpów.

W przeciwieństwie do wielu zawodów, hazard w XIX wieku nie był ściśle męską domeną. Wiele kobiet, zmęczonych surowymi kodeksami wiktoriańskiego społeczeństwa i narzuconymi rolami, szukało przygód w domach gry. Właściciele saloonów szybko odkryli, że ładna krupierka napędza interes, a w wielu bankach faro można było spotkać damę za okienkiem do rozdawania kart.

Poker Alice, pomimo swojego pseudonimu, była wytrawną krupierką faro. Urodziła się w Anglii w 1851 roku i rozdawała karty w bogatych miastach Kolorado, takich jak Leadville i Creede, a także w Tombstone, i dożyła prawie 80 lat. Dla kontrastu, Kitty LeRoy z Deadwood, trafnie nazwana Kitty oszustką, zmarła w wieku 28 lat, zastrzelona przez swojego piątego męża. Doc Holliday podobno przegrał kiedyś 3 000 dolarów z Lottie Deno, rudowłosą damą z Południa, która handlowała faro w Fort Griffin w Teksasie. Deno miała prawie 90 lat, gdy zmarła, była żoną wiceprezesa banku.

Prawdopodobnie najbardziej znaną kobietą hazardzistą była Francuzka Eleanor Dumont, pseudonim Madame Mustache za jej puchatą górną wargę. Pojawiła się w Kalifornii w czasie gorączki złota, otwierając wytworny dom gry w Nevada City ku przerażeniu ojców miasta (którzy uważali kobietę hazardzistkę za skandalistkę) i zachwytowi surowych górników (którzy uważali za przywilej, że piękna dama może rozjaśnić ich pokemony). Jej dom hazardu Vingt-et-Un (Dwadzieścia Jeden) miał dywany i kryształowe żyrandole i serwował darmowego szampana; patroni byli zobowiązani do czyszczenia butów (i języka), jeśli chcieli wejść i zagrać przy stołach madame.

Gdy boom w mieście Nevada splajtował, Madame Mustache podążyła za złotem i srebrem, i przez 25 lat rozdawała gry w obozach na całym Zachodzie, dodając do swojego CV, w miarę spadku fortuny, znacznie starszy zawód niż hazard. Madame Mustache zakończyła swoje dni w Bodie w Kalifornii, gdzie zarabiała na życie obracając sztuczkami i kartami. Pewnej wrześniowej nocy w 1879 roku para ostrzygaczy rozbiła bank faro Madame, a następnego ranka znaleziono ją martwą w jej samotnej chacie, z butelką trucizny w ręku.

Przez całe ostatnie lata XIX wieku faro zdominowało zachodni hazard. Od 10-dolarowych snapów po bogate banki w wystawnych domach Denver i San Francisco, ryk tygrysa był głośny. W 1885 roku 200 osób pracowało w domach hazardu w Denver, które nosiły tak barwne nazwy jak Bucket of Blood, the Morgue, the Tivoli i the Chicken Coop. Ze wszystkich banków w Denver, tylko sześć było znanych jako kwadratowe. Tak popularne było tam faro, że szeryf hrabstwa zastawił kiedyś swój rewolwer za 20 dolarów, aby móc zagrać w Denver House. Kiedy oszczercy zarzucili kandydatowi na senatora Edwardowi O. Woolcottowi, że w 1888 roku przegrał 22 000 dolarów w faro, ten odpowiedział, że to jego sprawa, dodając: „Poza tym, właśnie wygrałem te pieniądze poprzedniego dnia na wyścigach”. Kolorado kochało sportowca; Woolcott wygrał wybory.

Pomimo wsparcia ze strony szeryfów i senatorów, złoty wiek faro zbliżał się jednak ku końcowi. Już w 1872 roku pewien wschodni kronikarz zauważył, że „żaden nałóg nie zniszczył tylu istnień, nie zilustrował tylu epopei udręki, nie kosztował przemysłu produkcyjnego tylu milionów pieniędzy, co hazard faro”. W miarę jak rozprzestrzeniały się korzenie cywilizacji, ten sentyment stopniowo ogarniał cały kraj, a w latach 90-tych XIX wieku, nawet potwierdzony hazardzista George Devol przyznał: „Gdybym nigdy nie widział banku faro, byłbym dziś bogatym człowiekiem.”

Do roku 1900, jeden z ostatnich bastionów hazardu, Terytorium Arizona, wciąż zawierał prawie 1000 salonów gier, ale nacisk opinii publicznej ostatecznie zwyciężył. Nagłówek w gazecie Prescott Journal-Miner z 31 marca 1907 roku brzmiał: „Tygrys umiera!”, a przed północą w Arizonie ogłoszono ostatnią kolejkę. Gdy stan po stanie podążał za przykładem, tygrys stał się zagrożonym gatunkiem, którego ostatnie stanowisko było, jak można było przewidzieć, w Las Vegas, Nev. Dzięki legalnemu i regulowanemu hazardowi, na grę faro, która ma za sobą burzliwą przeszłość, zaczęto patrzeć z rezerwą. Co ważniejsze, operatorzy kasyn dowiedzieli się tego, co dawni gracze wiedzieli od wieków: Uczciwe faro nie przyniosło żadnych pieniędzy dla kasyna. Joe W. Brown’s Horseshoe Casino prowadziło prawdopodobnie ostatni istniejący bank w 1955 roku.

Wszystko, co pozostało z faro dzisiaj, to barwny żargon, który wniósł do amerykańskiej mowy. Przykład, który być może najlepiej ilustruje fascynację faro wśród zachodnich hazardzistów, przypisuje się wieloletniemu partnerowi George’a Devola, osławionemu artyście bunco „Canada Bill” Jonesowi. Kiedy pod koniec lat pięćdziesiątych XIX wieku przyjaciel zastał Billa obracającego bank w sali hazardowej wzdłuż Missisipi, ostrzegł go, że gra jest na szali. 'Tak,’ odpowiedział Bill z tęsknotą, 'ale to jedyna gra w mieście’

.

Dodaj komentarz